Przez Góry Atakora w Togo

           Specjalny List do Czytelników Klubu Podróżnika Matteo od misjonarki świeckiej z Togo

           Atakora, to pasmo górskie rozciągające się poprzez centralny region Togo oraz wzdłuż jego wschodniej i zachodniej granicy aż do wschodniej Ghany i północnego Beninu. I właśnie dziś chciałabym posłać kilka aktualności z tego właśnie terenu. Moja misja znajduje się  w tym paśmie, wiec można by było powiedzieć, że aktualnie jestem Góralką.
Może wrócę do minionego roku…
           Otóż Adwent rozpoczął się w widoczny sposób, kolor szat liturgicznych fioletowy, pieśni stosowne do okresu oczekiwania, sukienka na tabernakulum fioletowa. Gdy przyszedł czas spowiedzi, ludzie tłumnie szli do konfesjonałów, by przygotować swoje serca na narodziny Chrystusa.

           I Wigilia… W tym roku zupełnie inna, bo jestem sama w tym afrykańskim wielkim świecie, ale Wigilia była. Zrobiłam  barszcz, pierogi z ziemniaków i ignamu, sałatkę jarzynową a sardynka z puszki zastąpiła karpia. Świętowałam z Judith, licealistką, która ze mną mieszka. Dla niej pewnie nie  miało to żadnego znaczenia, bo tutaj  nie ma zwyczaju wigilijnej kolacji, ale dla mnie była  to prawdziwa Wigilia z opłatkiem z Polski, który przysłała mi Mama. No i potem to, co najważniejsze, czyli Msza Święta o 21h a przed nią krótka inscenizacja przygotowana przez młodzież katolicką. I wielkie świętowanie w sercu, bo Nowonarodzonego przecież trzeba przywitać jak się należy.
„Z narodzenia Pana dziś dzień wesoły…”


         Tak więc Jezus narodził się także i tutaj, w małej biednej wiosce Saoudé położonej w paśmie gór Atakora.

         A Nowy Rok??? Dzieci już od 4h30 podchodziły do drzwi, przynosiły napisane lub narysowane życzenia i głośno wołały  Bonne Année czyli Szczęśliwego Nowego Roku, za co dostawały cukierki. Życzenia sms-owe przychodziły już od 23h przed północą!
 A w ciągu dnia, niekończące się odwiedziny mieszkańców, każdy w swojej życzliwości przychodził pozdrowić i złożyć noworoczne życzenia.
         I  6 styczeń- Objawienie Pańskie- jest tu taki zwyczaj, że Mszę Świętą animuje młodzież i dzieci z grupy CV-AV i jest chrzest małych dzieci do 2 lat. W tym roku, do wspólnoty kościelnej włączonych zostało 20 dzieci.
         Święta w Afryce ( skupiam się na naszym regionie) różnią się bardzo od naszych w Polsce. Nie ma żadnych przygotowań ( chociaż w stolicy- w Lome, świąteczne reklamy i wystawy można spotkać już na początku grudnia), nikt nie myśli o 12 potrawach, o plackach takich czy innych ani o prezentach. Nie ma na to pieniędzy, które szczęścia nie dają, ale jak ich brak, to też nie jest wesoło…
           A ja…  w tym roku sama rzucona pomiędzy te góry Święta i Nowy Rok przeżyłam radośnie i międzynarodowo. Radośnie- wiadomo, Chrystus narodził się w sercu a międzynarodowo- bo każdego roku na czas bożonarodzeniowy przyjeżdżają do parafii  klerycy z seminarium SMA z Lome. W tym roku reprezentowali  Wybrzeże Kości Słoniowej, Togo i  Republikę Centralnej Afryki. Było wesoło i ciekawie, każdy z nas opowiadał o swoich zwyczajach, kulturze, świętowaniu. Myślę, że był to bardzo ubogacający czas. Choć i pewnie dla niektórych  smutny- dlaczego?  Grace a  Dieu był z Centralnej Afryki, gdzie obecnie toczy się wojna. U nas w Europie penie nikt o tym nie wiem, bo co tam zwracać uwagę na to, że w Afryce znowu  giną  ludzie… a tak niestety jest. Jest wojna , rebelianci napadają na domy, rabują i nie ma spokoju. Wspomniany wcześniej kleryk mówił, że jego rodzice uciekli z domu, który znajduje się w stolicy i kilka dni po ucieczce rebelianci rozwalili ogrodzenie i zrabowali co się da. I jak w takiej atmosferze czuć radość Bożego  Narodzenia? Czy Jezus narodził się i tam, w RCA gdzie ludzie nie mają co jeść, uciekają z domów, szukają schronienia w sąsiednim Kamerunie, gdzie dzieci płaczą a niepewność  chwili  trwa i trwa… czy Jezus narodził się i tam…???


          Kilka dni po Nowym Roku odwiedził mnie zaprzyjaźniony ksiądz  z Przemyśla, który na co dzień pracuje w RCA a chwilowo- przymusowo jest w Togo. Dlaczego napisałam przymusowo??? Nie może się wydostać z Togo do Centralnej Afryki, bo samoloty nie latają, odwołano  loty z powodu niepewnej sytuacji. I jak w takiej chwili czuć radość Bożego Narodzenia? Jak i czy w ogóle jest możliwe wczuć się i zrozumieć sytuację tamtych biednych ludzi??? Nie wiem, nie umiem sobie tego wyobrazić. Togo na szczęście cieszy się pokojem, nie ma zamieszek, nie ma wojen- na szczęście. Ale jest w Afryce wiele państw, gdzie ludzie krzyczą o pomoc, wołają o pokój, którego ciągle brak… czują się niepewni, zostawiają swój dobytek, uciekają z domów. Czy tak ma być? Czy bogate europejskie państwa, które często „stoją za plecami” tych wojen mogą czuć spokój???     

         Afryka dziś woła o pomoc, prosi o modlitwę, czeka na upragniony spokój. Nie, nie każdy może pojechać na misje, by być z tymi ludźmi;  nie każdy może zakazać wojen i rozlewu krwi, ale każdy z nas może w modlitwie pamiętać o Afryce, może ją wspierać swoim cierpieniem i ofiarą. Każdy z nas może przyczynić się do tego, by któregoś dnia i roku, Jezus narodził się na spokojnej afrykańskiej ziemi.

 

 

 

Małgorzata Tomaszewska, misjonarka świecka SMA
Togo- Saoudé, dn. 12.01.2014r

newsletter

newsletter

syberia

" Drugiego dnia podróży, do naszego wagonu wsiadła spora ekipa rosyjskich poborowych. Oprócz tego, że w mundurach i z wiktem i oprzyrządowaniem wojskowym, to niewiele się wyróżniali. Oczywiście..."

więcej

syberia

"Jedziemy, jedziemy (...) . Nikt się za specjalnie nie integruje, turystów nie ma w naszym wagonie w ogóle. Za to klimat robią rosyjskie hity ludowe lecące z nieściszanego głośnika. Wziąłem ze sobą swoją muzykę, ale w tym pociągu chyba jej nie posłucham..."

więcej

SONY DSC

"Idąc do kolejnych świątyń, przyłączyli się do nas tubylcy, oferując pomoc w oprowadzaniu. To bardzo powszechne...Jeden chłopiec jednak zrobił na mnie wrażenie. Nie wiem, ile mógł mieć lat, może 10-12, świetnie mówił po angielsku i francusku...."

więcej

zdjęcia45

System szkoły togijskiej różni się bardzo od systemu polskiego szkolnictwa. Jest on na pewno na dużo niższym poziomie, ale na tyle, na ile „potrafi”, tak sobie radzi. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by dzieci w Afryce miały dostęp do szkoły...

więcej

afryka2

Wyprawa do Afryki - czyli Muzungu wokół Jeziora Wiktorii - CZĘŚĆ II. Kolorowy kurz dalej wdzierał się przez brakujące szyby i malował wszystkich pasażerów, zwłaszcza tych siedzących z przodu. Zęby od tego zgrzytały, a ślina przybierała gęstość czekolady...

więcej