Strona główna » Blog » 2. Pierwsze wrażenia, Ein Karem i Yad Vashem

2. Pierwsze wrażenia, Ein Karem i Yad Vashem

Relacje z podróży | Ziemia Święta
2. Pierwsze wrażenia, Ein Karem i Yad Vashem

Spis treści

autor: Teresa Kaciuba

Dzień 2 (niedziela – 12.01.2020 r.)

Rankiem o godzinie 5.00 obudził nas jakiś śpiew rozlegający się po całym Betlejem. Pytające spojrzenia …. i dopiero po chwili olśnienie – przecież jesteśmy na terenie Autonomii Palestyńskiej. Kraj arabski. A więc to głos muezina, który wzywa wiernych do modlitwy. Czyni to 5 razy w ciągu dnia: przed wschodem słońca, w południe, po południu, po zachodzie słońca i w nocy. Głos był bardzo wyraźny – zapewne rozchodził się przez mikrofon i głośniki. Po chwili konsternacji  zapadłyśmy jeszcze w drzemkę, którą o 6.00 przerwał dzwonek telefonu. Pobudka! Ksiądz Maciej wolał się upewnić, że wszyscy na  czas wstaną i nie trzeba będzie na nikogo czekać. (Wcześniej wspomniał, żeby podnosząc słuchawkę telefonu wypowiedzieć słowa: salam alejkum co w tłumaczeniu znaczy "pokój wam".  Na śniadaniu stawiliśmy się o 7.00, a 40 minut później siedzieliśmy wszyscyw autokarze. Samodyscyplina była tutaj konieczna, bo przy tak licznej grupie, każdy musiał przestrzegać ustalonych zasad, by uniknąć niepotrzebnych spięć. I trzeba  przyznać, że wszyscy wykazali się odpowiedzialnością, nie zdarzyło się bowiem, by ktoś naruszył dyscyplinę czasową. Wyjechaliśmy zatem spod hotelu zgodnie z planem w kierunku Pola Pasterzy. To tu pasterze (byli to Beduini, nie pastuszkowie, jak to sobie wyobrażamy), którzy wypasali w okolicy owce i mieli widzenie (może był to sen?). Objawił im się Anioł i kazał im pójść do Betlejem, gdyż tam narodził się Zbawiciel. „Chwała Pańska zewsząd ich otoczyła”- czytamy w Ewangelii. Co to znaczy? Nie ma takich słów, które mogłyby to opisać. Pasterze czuli , że dzieje się coś wzniosłego, ale nie sposób to wyrazić. Jednak w relacji, którą przekazywali, są wiarygodni, wszyscy bowiem mówili to samo. W grocie na Polu Pasterzy uczestniczyliśmy we Mszy św. odprawianej przez Księdza Witolda i Ks. Macieja, który również rozważał Słowo Boże. Natomiast I czytanie odczytałam ja, II – pani Ania, siostra Barbara śpiewała psalm.  Można powiedzieć że śpiewy podczas wszystkich Mszy św. należały do s. Barbary. Warto jeszcze dodać, że grotą opiekują się Franciszkanie francuscy. Obok znajdują się ruiny klasztoru z okresu bizantyjskiego. W pobliżu stoi  kaplica  Excelsis Deo” z połowy XX w. zaprojektowana przez Antonio Barluzziego. W centrum  widać niewielki ołtarz, a na ścianach sceny z Ewangelii: ukazanie się aniołów, pasterze w drodze do Betlejem oraz adoracja Dzieciątka Jezus. Przez kopułę świątyni wlewa się do wewnątrz strumień światła. Ma ono przypominać światło, które oświeciło pasterzy.  Na kopule widnieją figury aniołów i napis: Gloria in altissimis Deo et in terra pax hominibus bonae voluntatis –  czyli Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, których sobie upodobał. Wokół rosną widoczne z daleka wysokie pinie, Jest też fontanna z rzeźbą przedstawiającą św. Franciszka z Asyżu w otoczeniu zwierząt.      
Po wspólnej Mszy św. i „sesji zdjęciowej” skierowaliśmy się ku Ein Karem. Po drodze minęliśmy źródełko Maryi. Mówi o nim tylko tradycja. Wg. niej Maryja nabierała tam wodę i  to tam właśnie miały się spotkać Maryja z Elżbietą, obie już będąc przy nadziei. Do Kościoła Nawiedzenia św. Elżbiety idzie się pod górę. Ma on 2 poziomy. Jeden to ten, który upamiętnia przybycie Maryi do swojej kuzynki. Elżbieta ukrywała się tu, prawdopodobnie przed ludzką ciekawością i złośliwością, bo była uważna za niepłodną, co w tamtych czasach było dla kobiety tragedią. W dodatku osiągnęła już podeszły wiek i spodziewała się dziecka, to z kolei stanowiło dodatkowy powód do plotek. Zaraz po Zwiastowaniu Maryja z pośpiechem poszła w góry do Elżbiety i Zachariasza -pisze św. Łukasz. Sama, pieszo, będąc już w stanie błogosławionym przebyła drogę liczącą ok. 130 km. Kościół został zaprojektowany przez włoskiego architekta Antonio Barluzziego (jak większość świątyń w Ziemi św.) Tam też znajdują się malowidła – freski przedstawiające Zachariasza – męża Elżbiety, spotkanie Maryi z Elżbietą i rzeź niewiniątek. W części dolnej widać studnię, z niej prawdopodobnie korzystali Zachariasz i Elżbieta. Na zewnątrz znajduje się dziedziniec z drzewami gdzie na ceramicznych tablicach widnieje tekst Magnifikat w 50 językach  – w tym po polsku i kaszubsku.
Kościół Narodzenia św. Jana Chrzciciela – świątynia znajdowała się w remoncie. Została wzniesiona pod koniec XIX w. na gruzach kościoła z V w. zburzonego dwukrotnie przez muzułmanów, odbudowanego przez krzyżowców. Wewnątrz kościoła znajduje się grota, która przez tradycję uznawana jest za miejsce narodzin św. Jana. Na dziedzińcu, który jest bardzo podobny do dziedzińca Kościoła Nawiedzenia znajdują się tablice w 24 językach z tekstem   pieśni dziękczynnej Benedictus   odmawianej przez Zachariasza po narodzinach Jana Chrzciciela. Kiedy bowiem św. Jan urodził się, jego ojciec Zachariasz odzyskał mowę. Dokonując obrzędu obrzezania nazwał dziecię Jan. Napisał: Jan będzie mu na imię (a zgodnie z tradycją żydowską syn powinien otrzymać imię po ojcu czyli Zachariasz.)
Stamtąd udaliśmy się do Jerozolimy do Yad Vashem – Muzeum Holokaustu. Termin te zaczerpnięty z Księgi Izajasza oznacza dosłownie „imię/pomnik i pamięć”. Nie sposób było zobaczyć wszystko, zwłaszcza, że cześć terenu została zamknięta ze względu na mające odbyć się tam obchody 75 rocznicy wyzwolenia nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau i Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. (uroczystość bardzo kontrowersyjna, której organizatorem był Mosze Kantor, oligarcha i polityk, sojusznik prezydenta Rosji, Władimira Putina. Prezydent Andrzej Duda odmówił wzięcia udziału, ponieważ nie udzielono mu głosu). Instytut usytuowany jest na Wzgórzu Herzla (twórcy syjonizmu  i w efekcie państwa Izrael). Obejrzeliśmy makietę, znajdującą się wewnątrz budynku głównego, żeby mieć wyobrażenie gdzie i co się znajduje. Stamtąd też dostrzegliśmy wagon towarowy stojący jakby na urwanym wiadukcie. Pełni on rolę pomnika. Wagon ten, którym przewożono Żydów do obozów zgłady, przekazał Instytutowi Lech Wałęsa. Potem weszliśmy do Sali imion – Pomnika Pamięci Dzieci. Wrażenie niesamowite. Wewnątrz jest ciemno. Idąc trzymaliśmy się poręczy. Widać mnóstwo małych światełek (taki efekt dają płomyki 2 zapalonych świec, które odbijają się w lustrach i zwielokrotniają efekt świateł). Słychać też głos, który podaje imiona, nazwiska, wiek i kraj pochodzenia dziecka. Po ochłonięciu oczom naszym ukazał się kolejny pomnik-bardzo prosty i surowy jednocześnie. Przypominał komin. Powstrzymam się tu od komentarza. Przeszliśmy następnie Aleją Sprawiedliwych, zatrzymując się obok drzewka oliwnego poświęconego Irenie Sendlerowej. W sumie upamiętnionych zostało ok, 6 tys. Polaków-to też o czymś świadczy.     Widzieliśmy pomnik Janusza Korczaka z dziećmi. Wszystko to robi przejmujące wrażenie i wprost krzyczy  (bo że mówi to za mało) wskazując na okropieństwa wojny. Można powiedzieć tylko za Z. Nałkowską: „Ludzie ludziom zgotowali ten los” Ale dlaczego tak postępowali ludzie? Tego się nie da zrozumieć. Na takim placyku przed wejściem do budynku widzieliśmy grupę młodych ludzi w mundurach. Było ich sporo. Ułożyliśmy swoją ideologię, że to mobilizacja, w związku z atakami na bazy USA w Iraku. Nasze media podały, że Izrael postawił swoje wojsko w stan gotowości.

Copyright © 2026 Biuro Podróży Matteo Travel. Wszelkie prawa zastrzeżone.