

Trudno wyjść z baru, żeby ciągnąć swoje opowieści, ale trzeba. Dlaczego trudno? Bo w takich miejscach gdzie zjeżdżają się turyści z całego świata najlepsze informacje zyskuje się wieczorami. Każdy odwiedził inne miejsce, co jest planem następnych. A przewodnik książkowy nie zawsze jest aż tak praktyczny jak wskazania i opowieści na żywo. Ale do rzeczy.
Po wylądowaniu i podstawowym zapoznaniu się z obyczajami, które na pewno ulegnie korekcie w czasie wędrówki musieliśmy zdecydować: co robić? Gdzie jechać i co zwiedzać? Na początku zaczepiliśmy się o agencję turystyczną żeby mieć w całym pakiecie samochód, jak się okazuje tutejsza komunikacją byłoby bardzo trudno. Wybór padł na najbardziej znane miejsca wokół Yogyakarty, czyli Borobudur i Panbranan i miejsce widokowe na wulkan Merapi. Temu ostatniemu nie ma się, co dziwić, skoro Jawa jest najbardziej usianą wulkanami wyspą świata. Widok na ten ogromny dymiący górzysty stożek jest imponujący. Nie tylko ze względu na wysokość, ale na wydobywający się dym przez 300 dni w roku. Poza tym erupcja średnio, co 5 lat daje nie lada strachliwe przeżycia okolicznym mieszkańcom. Ostatnio ten wulkan pokazał swoją moc w 2006 roku. Były ofiary i tysiące ludzi musiało się ewakuować. Ale jak można dostrzec wcale to nie przeraża i nie odstrasza tubylców. Budują kolejne domy i pokazują, że jakby zaakceptowali niesfornego sąsiada w starciu, z którym nikt nie ma szans. Pewnie życie przeszkoliło ich z konieczności jak postępować w momencie przebudzenia Meripy. To siła pokochania miejsca, w którym się żyje, nawet częste wybuchy wulkanu nie są w stanie odstraszyć człowieka. A może ich przyzwyczajenie albo lepiej to nazwać wyobraźnią nie chcą opuszczać swojego króla, od którego uzależniają bezpieczeństwo życia. To ciekawa i zagadkowa mentalność, która pewnie byłaby do rozwikłania gdyby udało się tutaj zostać, co najmniej kilka tygodni i pomieszkać wśród tych ludzi. Ale takie zagadki trzeba sobie jeszcze zostawić, albo lepiej przywieść ze sobą do domu jako świadectwo siły kultury, zwyczaju lub miłości do ojcowizny.
Odwiedziliśmy dwie najsłynniejsze na Jawie albo i w całej Indonezji świątynie. Jedna buddyjska Barbudur i hinduska, Prambanan.
Ta buddyjska powstała na przełomie VIII i IX wieku. Jest jedną z największych świątyń hinduskich na świecie. Jest przeznaczona bogu Śiwie. Jak wiele takich buddyjskich konstrukcji świątynnych jest zbudowana na zasadzie tarasowej. I bynajmniej nie po to, żeby się dobrze spacerowało, dookoła, ale każdy etap ma swoje znaczenie i wymowę religijną. Oczywiście najniższy poziom dotyczy bardziej grzesznego życia i tego, co w oczach moralności jest nieakceptowane a najwyższy oznacza oświecenie i rzeczy chwalebne. Poza tym na ściankach tarasów są przedstawione scenki z życia Buddy. Zrobione jest to metodą płaskorzeźby. Można podziwiać te piękne sceny, które mają ponad tysiąc lat. Kiedy na Indonezję zawędrował Islam i rozprzestrzenił się w bardzo szybkim tempie, ale co ciekawe trafił w niezwykle prozaiczny sposób. Otóż, jeden z władców chcąc wprowadzić jedną religię w Państwie poprosił misjonarzy chrześcijańskich i Islamskich. Ci drudzy dojechali jako pierwsi i stąd dzisiaj Indonezja jest najludniejszym krajem Islamu. Wieki zrobiły swoje. A tradycja muzułmańska ma się dobrze i jest aktywnie praktykowana, co można zaobserwować właśnie teraz, kiedy trwa Ramadan.
Druga odwiedzana przez nas świątynia to Prambanan i nawiązuje do zwyczajów religijnych Hinduizmu. Ale dla niedoinformowanych nie będzie w tych dwóch świątyniach wiele różnic architektonicznych. A można nawet pomijając niuanse płaskorzeźb pomylić religie. Tutaj nie znajdziemy tarasowej budowli, ale kilka „wież” z możliwością wejścia do środka i obejście ich jednym poziomem. Na płaskorzeźbach są przedstawione bóstwa Hinduistyczne. Te ryciny wyglądają jak zawieszone obrazy na ścianie świątyń. Zwiedzając je wzdłuż ścian rysuje się długa historia tej religii. Trzeba się naprawdę znać i wczytywać żeby odróżnić charakterystykę tych bóstw i ich zadania wobec ludzi. Tym razem mamy do czynienia ze świątynią z V wieku, gdzie pierwotnie zajmowała pokaźny teren. Takich świątyń było w tym miejscu ponad 200. Niestety sejsmiczny teren nie był łaskawy dla świętości Hindusów i w XVI wieku zostało większość zniszczonych a nie tak dawno, bo 2006 roku ruchy tektoniczne dopełniły dzieła zniszczeń. Jednak obydwie budowle są wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, co pozwala w szybkim tempie organizować się dla ratowania i odbudowy zniszczeń mających ponad tysiąc lat.
Jak się okazało nasza jednodniowa wycieczka była podkreśleniem jedności Unijnej, bo w składzie zwiedzających był Hiszpan, Belgowie, Holendrzy, Francuzi no i my. Wieczorem jak wspominałem był pierwszy podbój wiarygodności informacji, bo spacer po Yogyokarcie i wieczorna biesiada przy indonezyjskim makaronie – smakuje bardzo, polecam! Oraz czas na smakowanie jedynego publiczne dostępnego alkoholu, czyli piwa. Zresztą po ciepłym dniu zimny orzeźwiający chmielak jest jak najbardziej wskazany. A tym bardziej, jeśli występuje w roli reprezentanta dokonań w dziedzinie alkoholi i jak się okazuje pewnie jednym tego typu napojem w Indonezji, po prostu inny ciężko kupić. Powód jest bardzo prosty, religia islamska jest poważnie traktowana i zabrania pici alkoholu, co na pewno zmniejsza problem uzależnień i problem obecności pijanych na ulicy. Takich nie można zauważyć, bo ich nie ma. Ale trzeba też dodać, że trwa ramadan. Wieczór mile spędzony dopełniły plany na kolejny dzień.



Ciasteczka na tej stronie
Używamy ciasteczek niezbędnych, żeby strona działała. Za Twoją zgodą włączymy też te, które pokazują mapę dojazdu i odcinki podcastu oraz pomagają nam liczyć odwiedziny. Zgodę możesz w każdej chwili zmienić. Szczegóły w polityce prywatności i na stronie o ciasteczkach.
Twoje zgody
Niezbędne
zawsze włączonePotrzebne, żeby strona działała: zapamiętanie tej decyzji, bezpieczeństwo formularzy, wydajność. Bez nich nie da się wysłać zapytania ani zgłoszenia rezerwacji.
Mapa dojazdu do biura (Google) i odcinki podcastu (Spotify). Te serwisy zapisują dane na Twoim urządzeniu i widzą, że oglądasz tę stronę.
Liczenie odwiedzin i tego, które wyjazdy oglądacie najczęściej. Pomaga nam układać ofertę. Nie używamy tego do reklam.