

Nie wiem czy pisałem o szczurach w Deshnoke, ale pierwszy raz coś takiego widziałem na oczy, żeby tyle szczurów w jednym miejscu, w dodatku świętych i nienaruszalnych. A przed chwilą spotkałem pierwszego Polaka, którego wskazał mi jeden Hindus. Co ciekawe są tutaj grupą 25 osób. 20 uczniów i 5 nauczycieli z chorzowskiego „Słowaka”. Prowadzi tę ekspedycję przez dwa miesiące ich dyrektor z liceum. Niesamowite. Zresztą spotkany przeze mnie uczeń wyraził się o nim że to wspaniały człowiek. Dwa miesiące ciągania uczniów po Indiach – rzeczywiście niespotykane.
Dzisiaj zwiedzaliśmy Jaipur (Dżajpur). Rano poszliśmy na różowe miasto, bo z tego słynie Jaipur. Rzeczywiście jak zwyczaj a nawet prawo nakazuje wszystkie budynki – przynajmniej z fasady wymalowane na różowo. Ale trzeba przyznać, że bardzo przyjemne miasteczk o zaledwie 2,5 mln mieszkańców. To chyba na indyjskie możliwości jeszcze niewiele. Potem poszliśmy zjeść i znaleźliśmy restaurację na dachu sklepów. Okazała się strzałem w dziesiątkę, bo weszliśmy do odkrytej kuchni by dokładnie przyglądać się przygotowywanym nam posiłkom. Nie było wcale tak strasznie. Poza tym fajny piec zbudowany z gliny. I widzieliśmy jak piecze zamówione pyszne chleby przy nas, a potem dostaniemy je ciepłe do spożycia. Następnie pojechaliśmy do fortu Amber – i tutaj brakło powietrza z podziwu. Fort ogromny i robiący niesamowite wrażenie. Słońce mocno dawało po plecach rękach i nogach, ale czego się nie da znieść dla takich widoków. Potem, pojechaliśmy do świątyni znanej jako świątynia małp. Dlatego, że jest tam dużo małp. I tu też się okazało, jak w Deshnoke sporo szczurów, tak tutaj pełno małp. Skakały po skałach i jakby pilnowały świątyni, niczym nie przejmując się ludźmi rasy białej czy innej. Oczywiście wszystko to zrobiliśmy naszym niezawodnym pojazdem jakim jest moto-riksza. 500 rupi to dla pana niewielki zarobek a dla nas wydatek 10 USD na dwóch. Wracając do hotelu, widzimy że obok jest sklep z napojami wyskokowymi, więc nie pozostaliśmy obojętni na piwko i małe whisky, które wybieram się spożyć z Piotrem.
Co jeszcze – jutro jedziemy do Agry czyli znanego Tadż Mahal. Zobaczymy jakie wrażenie…?
Pozdrawiam cieplutko.



Ciasteczka na tej stronie
Używamy ciasteczek niezbędnych, żeby strona działała. Za Twoją zgodą włączymy też te, które pokazują mapę dojazdu i odcinki podcastu oraz pomagają nam liczyć odwiedziny. Zgodę możesz w każdej chwili zmienić. Szczegóły w polityce prywatności i na stronie o ciasteczkach.
Twoje zgody
Niezbędne
zawsze włączonePotrzebne, żeby strona działała: zapamiętanie tej decyzji, bezpieczeństwo formularzy, wydajność. Bez nich nie da się wysłać zapytania ani zgłoszenia rezerwacji.
Mapa dojazdu do biura (Google) i odcinki podcastu (Spotify). Te serwisy zapisują dane na Twoim urządzeniu i widzą, że oglądasz tę stronę.
Liczenie odwiedzin i tego, które wyjazdy oglądacie najczęściej. Pomaga nam układać ofertę. Nie używamy tego do reklam.